będę mamą, ciąża, poród, przemyślenia przy kawie

Jak przygotować się do porodu?

jak-przygotowac-sie-do-porodu

Stres przed tym ważnym dniem jest niesamowity o czym przekonałam się na własnej skórze. Gdy zbliża się przewidywana data porodu napięcie przybiera na sile i nie możemy znaleźć sobie miejsca. Z jednej strony chcemy aby to nastąpiło już, a z drugiej obawiamy się tego co nas czeka. Mnie najbardziej zżerała ciekawość jak będzie wyglądać moja córeczka, czy będzie miała włosy, ile będzie ważyć i do kogo będzie podobna. Dlatego gdy minął pierwszy termin porodu (miałam je dwa, czyli ten, który wychodził z badania USG oraz obliczony z daty ostatniej miesiączki) siedziałam jak na szpilkach. Bałam się, ale chciałam mieć to już za sobą.

Nie ukrywajmy, że ostatnie tygodnie są najbardziej męczące. Zatem jak przygotować się do porodu? Oczywiście torba musi być spakowana kilka tygodni wcześniej. Ja to zrobiłam już około 34 tygodnia ciąży – wtedy też lekarz stwierdził, że główka schodzi coraz niżej. Dokładnie o mojej torbie porodowej napiszę w odrębnym wpisie, a później go tutaj podlinkuje.

Jeśli chodzi o przygotowanie psychiczne najważniejsze moim zdaniem jest nastawienie. Ja od początku mimo strachu byłam pozytywnie nastawiona. Wielokrotnie wyobrażałam sobie tą chwilę kiedy zobaczę swoje maleństwo, które tyle miesięcy nosiłam pod sercem. Bardzo chciałam rodzić naturalnie i tylko taką opcję brałam pod uwagę.

Komfort psychiczny dodaje także świadomość o własnej położnej. My się zdecydowaliśmy, ponieważ do końca nie było wiadomo czy mąż będzie ze mną w tym czasie, a jakoś nie wyobrażałam sobie być sama w tej chwili. I powiem szczerze, że nie żałuję tej decyzji. Świadomość, że położna jest tylko dla mnie, cały czas przy moim boku dawała wielką ulgę. W każdej chwili mogłam o coś ją poprosić, a w razie problemów czy gorszej chwili (czyt. mocniejszym skurczu) reagowała niemal od razu. Wiadomo, że zawsze jesteśmy pod opieką położnej, aczkolwiek nie w takiej skali. Myślę, że również dzięki niej cała akcja została przyśpieszona (jeśli 10 godzin można nazwać przyśpieszeniem :P). Nie ukrywajmy, że teraz są bardzo różne sposoby przyśpieszenia porodu jak i ulżeniu w bólach, co u mnie zastosowała.

Drugą bardzo ważną kwestią jest ograniczenie czytania o porodzie w internecie. Sama to robiłam nałogowo, co ani trochę nie pomagało. W internecie można napisać wszystko, co niekoniecznie jest zgodne z prawdą. Bo czy zdarza się, że kobieta, która rodzi pierwszy i raz przechodzi cały poród w godzinę? Nie uwierzę w to nigdy, a takie posty namiętnie kobiety piszą. Poród to proces, który trwa – a już szczególnie przy pierwszym dziecku. Tak więc nie czytaj forów, ponieważ każda kobieta jest inna. U jednej trwa to krócej, a druga „męczy się” dwa dni. A czy boli? Jasne, że tak, ale… każda z nas ma inny próg bólu i nie ma sensu sugerować się odczuciami innych.

Ja osobiście pisałam z koleżankami, które miały to za sobą. Z zainteresowaniem słuchałam ich historii i zastanawiałam się jak to będzie u mnie. I co się okazało? Wszystko było zupełnie inaczej.

Warto także pomyśleć o szkole rodzenia (od 21 tygodnia ciąży należy nam się szkoła rodzenia z NFZ). Ja chodziłam i bardzo polecam. Mimo, że to tylko teoria, a w praktyce bardzo dużo się różni warto wysłuchać rad osoby wykwalifikowanej. Dla mnie były to bardzo ciekawe spotkania i z uwagą słuchałam o pierwszych dniach z noworodkiem i jego pielęgnacji. Położna prowadząca pokazywała jak kąpać takie maleństwo, jak ubierać i sugerowała pozycje do karmienia piersią. W praktyce oczywiście nie wszystko jest takie proste, ale o tym przekonałam się dopiero później.

Generalizując wsparcie bliskich w tym czasie jest bardzo ważne. Świadomość, że możemy liczyć na rodzinę/męża/partnera/przyjaciół daje dodatkową siłę w tym czasie. Nikt nie mówił, że będzie łatwo, ale my kobiety jesteśmy do tego stworzone i każda z nas da radę. Musimy uwierzyć w siebie! 🙂

A więc czy da się tak naprawdę przygotować do porodu? W pewnym stopniu na pewno, aczkolwiek niczego nie możemy zaplanować i z pewnością dużo nas zaskoczy. Niemniej jednak to jeden z najpiękniejszych dni/momentów w naszym życiu. A wraz z pojawieniem się maleństwa – zapomina się o całym bólu. Serio, uwierz mi na słowo 🙂

11 Comments

11 Comments

  1. Agata Bednarek
    01/04/2020 at 7:36 pm

    Ważny post dla przyszłych mam 🙂 Mnie póki co jeszcze to nie dotyczy 🙂

    • Kasia
      01/04/2020 at 9:10 pm

      Bardzo się cieszę, mam nadzieję, że przyszłej mamie troszkę pomoże ze stresem i będzie małą wskazówką 🙂

  2. Di bloguje
    02/04/2020 at 7:02 am

    Mam to za sobą. I tak naprawdę za dużo nie myślałam o porodzie i mało czytałam na ten temat. Dzięki temu wsztystko odbyło się bez niepotrzebnego stresu.

    • Kasia
      02/04/2020 at 2:35 pm

      I bardzo dobrze, teraz też bym tak zrobiła 🙂 Ja na początku bardzo dużo czytałam i niepotrzebnie się stresowałam. Teraz wiem jakie to głupie było i śmieje się sama z siebie 🙂

  3. Natalia
    02/04/2020 at 7:16 am

    W tym najważniejszym momencie niestety często zapomina się o wszystkich wskazówkach…

    • Kasia
      02/04/2020 at 2:37 pm

      Oj tak, u mnie najgorzej było złapać rytm oddechu, bo gdy boli zapominamy wdech przez nos, a wydech przez usta 😛

  4. Beti
    02/04/2020 at 10:53 am

    Ważny post dla przyszłych mam. Ja mam już to za sobą 😉

    • Kasia
      02/04/2020 at 2:37 pm

      Dodałabyś coś od siebie do tych wskazówek? 🙂

  5. Karolajna
    02/04/2020 at 2:17 pm

    Pomocny post, na pewno przyda się wielu przyszłym mamom. 😉

    • Kasia
      02/04/2020 at 2:38 pm

      Mam nadzieję, właśnie z taką myślą pisałam o tym 🙂

  6. Beautiful Duty
    02/04/2020 at 3:04 pm

    Gratuluję! przydatny wpis jak już zajdę ;0))

Reply your comment

Your email address will not be published. Required fields are marked*