będę mamą, jestem mamą, macierzyństwo, przemyślenia przy kawie

Pierwsze dni z noworodkiem

pierwsze-dni-z-noworodkiem

Ten temat chodził za mną od dłuższego czasu. Dla kobiety, która zostanie po raz pierwszy mamą jest to bardzo stresujące. Ja będąc w ciąży wiedziałam po rozmowach z koleżankami i mamą, że macierzyństwo to nie hop ciup. To masa poświęceń, wyrzeczeń i skrajnych emocji. To nie tylko miłość i radość, ale także strach, bezsilność, niesamowite zmęczenie, a czasami i złość. Jak się w tym odnaleźć? Tak naprawdę nie ma złotego środka, trzeba to przetrwać, a później będzie już z górki.

Pamiętam dzień kiedy wyszliśmy ze szpitala. Przyjechaliśmy do domu, rozpakowaliśmy rzeczy, a córkę położyliśmy do łóżeczka, bo akurat spała. Usiadłam i złapałam się za głowę zadając sobie pytanie: „i co teraz?”. Byłam szczerze mówiąc PRZERAŻONA. Fakt, faktem, miałam ten wielki plus, że obok był mój mąż i moja mama. Czułam wsparcie z ich strony i dosyć łagodnie to zniosłam.

Pierwszym największym stresem było karmienie, bowiem był z tym problem. Natalka nie chciała za bardzo ssać piersi, wyrywała się, denerwowała. Im bardziej chciałam jej pomóc, tym było gorzej. Wydaje mi się, że było to spowodowane krótkim wędzidełkiem (stwierdziła to dopiero pediatra na pierwszej wizycie w 6 tygodniu życia.) oraz niestety faktem iż miałam bardzo mało pokarmu. Podejrzewam, że niezbyt wiele udało jej się zjeść więc i nerwy były zrozumiałe. Nie zwlekaliśmy zbyt długo i skorzystaliśmy z pomocy mleka modyfikowanego. Chciałam tego uniknąć, ale przecież dziecko nie może być głodne, a wtedy to było priorytetem.

Dobrze, mleko kupione i co dalej? Jak podgrzać wodę do 40 stopni, aby proszek dobrze się rozpuścił? Jaką wodę: z kranu, czy z butelki? Ile miarek wsypać? Niby teraz wydaje mi się to śmieszne, ale wtedy przygotowanie mleka zajmowało mi przynajmniej 10 min. (teraz trwa to około 2 min.)

Prawda jest taka, że trzeba dziecko poznać. Po czasie rozpoznamy dlaczego płacze, czy jest głodne, czy może jest mokra pielucha. Pierwsze przebieranie pieluchy na szczęście miałam już w szpitalu więc małą wprawę miałam, tak samo w ubieraniu. Aczkolwiek tam ubierałam tylko body zapinane, a jak się okazało w domu mieliśmy tylko zakładane przez głowę. Jak założyć takiemu maluszkowi coś przez głowę? Wydawało mi się to jak wejście na Mont Everest. Jak dobrze, że są wizyty położnej, która wszystko pokazuje. Niewiarygodne jaką ona ma wprawę w przewijaniu, ubieraniu, pielęgnacji czy kąpieli. Na forum przyszłych mam co jakiś czas pojawiają się posty iż kobiety nie chcą tych wizyt. Ja sobie bardzo chwalę i polecam wszystkim młodym rodzicom. Dokładnie rodzicom, bo obecność partnera/męża/ojca jest bardzo cenna. Mój mąż zadawał więcej pytań ode mnie i bardzo dużo wykorzystał z tych spotkań.

Kolejną stresującą sytuacją była u nas częstotliwość wypróżniania się. Nie ma co ukrywać noworodek robi bardzo dużo kupek dziennie. Na początku było nawet 4-5, ale pewnego dnia (około 2 tyg. życia) wypróżnianie zatrzymało się. Kupka nie pojawiła się jeden dzień – co już mnie zaczęło martwić. Jak już nie było drugiego dnia – byłam przerażona. Do tego malutka miała bóle brzuszka, które pokazywała poprzez podkurczone nóżki i straszny, zanoszący się płacz. Na szczęście było takich sytuacji około 3, ale uwierzcie mi, ja płakałam razem z nią. I wtedy miałam pierwszy kryzys jako mama. Nie wiedziałam czy sobie poradzę i najważniejsze jak jej pomóc? W tej sytuacji bardzo wsparła mnie mama. Robiliśmy masaż brzuszka, ruchy nóżek jakby jechała na rowerku i uspokajaliśmy ją. Nikt nie uwierzyłby, ale gdy kupka się pojawiła znowu płakałam, ale tym razem ze szczęścia. Do dzisiaj nie wiem czym to było spowodowane. Po konsultacji z farmaceutą dowiedziałam się, że może za dużo miarek mleka wsypaliśmy i było po prostu mleko zbyt ciężkie. Od tamtej pory dawaliśmy troszkę więcej wody, co po konsultacji z położną przyniosło rezultat, bo więcej takich sytuacji nie mieliśmy. Drugą sprawą jest to, że dziecko i jego jelitka muszą się po prostu przyzwyczaić do funkcjonowania poza organizmem mamy. Do tej pory 40tyg. żyło w łonie mamy, gdzie wszystko miało „podane na tacy”. Nie musiało ssać, aby się najeść. Nie wypróżniało się. To zarówno nowość dla dzidziusia jak i dla nas, rodziców 🙂

Najbardziej stresujące są dwie pierwsze kąpiele. Wiem, że dużo dzieci nie lubi się kąpać, gdzie zaraz po zamoczeniu płacze wniebogłosy. Nasza córka bardzo lubi się kąpać, ale jest jeden warunek: trzeba do niej dużo mówić. Gdy do niej mówimy i ją zagadujemy leży w wanience i możemy z nią robić co chcemy. Unikamy jednak pozycji na brzuszku, bo wtedy zaczyna się denerwować.

Jak to jest ze spaniem? Bardzo różnie. Wiadomo, przerażająca jest pierwsza noc. Pamiętam jak na zmianę z mężem co chwilę do niej zaglądaliśmy. Od początku postanowiliśmy, że nie będzie spała z nami, tylko w swoim łóżeczku. Więc urządzaliśmy sobie wędrówki. Mąż wykorzystał zaległy urlop oraz dwa tygodnie tacierzyńskiego co było dla mnie zbawieniem. Mogłam odespać dzień, kiedy byłam z nią praktycznie cały czas, a on czuwał. Mówię Wam, taka pomoc drugiej osoby to skarb. I w tym momencie muszę powiedzieć iż podziwiam kobiety samotnie wychowujące. Ja sobie tego wyobrazić nie potrafię, przynajmniej przy pierwszym dziecku. Ponoć przy drugim mamy się już tak nie „cackają” i robią większość rzeczy automatycznie.

Ogólnie podsumowując – najbardziej stresujący jest pierwszy miesiąc. Po tych czterech tygodniach dochodzimy do wprawy. Wiadomo, zawsze może się wydarzyć coś nowego jak ulewanie czy wymioty, ale wtedy podchodzimy do tego już spokojniej.

Macierzyństwo jest piękne, mimo masy emocji i wyrzeczeń. Raz się śmiejemy, bo wszystko jest dobrze, a za chwile jesteśmy wykończone, bo dzidziuś jest marudny i najchętniej cały czas chciałby się nosić. Takie uroki, ale myślę… a raczej jestem o tym przekonana, że dla takiego maluszka i jego uśmiechu warto przetrwać wszystko! 🙂

1 Comments

1 Comments

  1. Agnieszka
    19/04/2020 at 10:54 pm

    Ech, czytałam z lekkim uśmiechem na ustach. Pocieszę Cię, każde dziecko jest inne i z każdym jest odrobinę inaczej. Młoda, dzisiaj juz ośmiolatka, była bardzo wymagającym niemowlakiem. Z kolei czteroletnia Mała zupełnie bezproblemowym. Miałam szkołę życia. Najważniejsza rada – kieruj się instynktem, tym co Ci podpowiada serducho. I będzie dobrze:D
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy 🙂

Reply your comment

Your email address will not be published. Required fields are marked*